Dobra komunikacja i wiara w siebie pomaga…nawet najsłynniejszym sportowcom.

Jak sportowcy radzą sobie ze stresem i niepowodzeniami? Czy najlepsi piłkarze zawsze mieli życie usłane różami? W jaki sposób poślizg na starcie można przekuć w późniejszy sukces, będący początkiem wielkiej kariery? Na te i wiele innych pytań odpowiadał dzieciakom dziennikarz sportowy Dariusz Leśnikowski, autor wielu wywiadów, książek i biografii słynnych piłkarzy.

Kolejne spotkanie z wychowankami Domu Dziecka w Pszczynie zostało zorganizowane

w ramach warsztatów „Lepsza komunikacja - łatwiejsze życie”.

 

Jeden z naszych najlepszych napastników, były gracz m.in.: Górnika Zabrze, Bayeru Leverkusen, Ajaksu Amsterdam czy SSC Napoli - Arkadiusz Milik - sam przyznaje, że jak był małym chłopcem, nie zawsze bywało różowo. Mały Arek wychowywał się bez ojca, wpadł w złe towarzystwo, zaczął palić papierosy, łobuzować - opowiadał Dariusz Leśnikowski i dodał - to ludzie piłki uratowali przyszłość Milika. Inne przykłady na to, że poślizg na starcie wcale nie musi przekreślać naszego życia, a nawet wielkiej światowej kariery, to historie słynnego Zlatana Ibrahimovića, czy naszego Kuby Błaszczykowskiego - dodał dziennikarz.

Dariusz Leśnikowski opowiadał dzieciom o świetnych sportowcach, którzy w dzieciństwie przeżywali trudne chwile, a nawet rodzinne tragedie, ale nie zniszczyło to ich marzeń i miłości do uprawianej dyscypliny. Ba, niektórzy nawet podkreślają, że dzięki trudniejszemu dzieciństwu, zahartowali się i łatwiej było im znosić późniejsze niepowodzenia czy porażki, których przecież nie brakuje w dorosłym sporcie.

- By jeszcze bardziej przybliżyć sytuację, przedstawiłem dzieciom swoją historię. W dzieciństwie marzyłem o tym, by jak mój kochany dziadek zostać piłkarzem. Od najmłodszych lat grałem w Szombierkach Bytom, ale któregoś dnia zrozumiałem, że nie mam takich predyspozycji jak moi koledzy z drużyny i nigdy nie będę grać na takim poziomie o jakim marzyłem… więc mimo, że bardzo bolało, postanowiłem w inny sposób kontynuować tradycje sportowe mojego dziadka – opowiada  dziennikarz. - Pomyślałem, że zostanę dziennikarzem sportowym. I od prawie 30 lat opisuję moją ukochaną piłkę nożną, jeżdżę na mecze w całej Polsce i Europie, na kilku stadionach byłem spikerem, a żeby komentować i relacjonować jedne z Igrzysk Olimpijskich, poleciałem nawet do Chin. Myślę, że takie warsztaty dla maluchów i młodzieży to świetna sprawa, sam im opowiadałem, jak bardzo nieśmiałym chłopcem byłem w szkole, a mimo to wybrałem dziennikarstwo. To ono oraz ciekawość świata nauczyły mnie rozmawiać z ludźmi, przeprowadzać wywiady i poznawać najsłynniejszych sportowców na świecie. Dlatego powtarzałem młodym ludziom, że wszystko w życiu jest możliwe. Trzeba mieć marzenia, pracować, by się spełniły no i nie poddawać się po pierwszych niepowodzeniach, wszystko jedno czy chcemy być: sportowcem, fryzjerem , nauczycielem lub kierowcą. Jeśli będziemy robić to z pasją, jest wielka szansa, że odniesiemy sukces – dodaje Dariusz Leśnikowski.

Wydarzenia